Właściciele domków letniskowych od lat mają problem z drogą dojazdową • 09.06.09
Przed blisko piętnastoma laty, gmina Pilica sprzedała nieuzbrojone działki położone w bardzo atrakcyjnym miejscu. Chętnych na zakup gruntów i postawienie tu domku letniskowego było naprawdę dużo. Szczególnie teren podobały się mieszkańcom Katowic, Sosnowca, Mysłowic. Ludzi kupili od gminy kilku arowe działki i postawili na nich domki. Niestety na nowym osiedlu, który ma charakter rekreacyjny wciąż brak jest drogi z prawdziwego zdarzenia, która umożliwiłaby bezpieczny dojazd do posesji.
- Ta niby droga, która biegnie przez osiedle jest nie przejezdna. Ludzie na wystających kamieniach i ogromnych dziurach niszczą resory i koła. Gdy przyjdą cieplejsze dni i jedzie tędy samochód to unosi się ogromny biały kurz. Gdy zaś pada strugi wody wypłukują nawierzchnię - mówi Maria Witkowska, właścicielka domku na osiedlu Wilcze Doły.
Większość działek na osiedlu Wilcze Doły sprzedano w 1993 roku. Początkowo ludzie przyjeżdżali tu tylko w okresie letnim. Dziś, mieszkańcy śląskich aglomeracji spędzają w domkach każdą wolną chwilę. Wielu z nich myśli o zamieszkaniu tu na stałe.
- Każdy na własny koszt doprowadzał do domków prąd i wodę. Wszystko właściwie robiliśmy sami i tak naprawdę drogę też robimy, ponieważ na nawierzchni powstają ubytki sami je zasypujemy. Niestety to nie pomaga- podkreśla Bogusław Maślanka.
Z prośbą o nową drogę mieszkańcy zwracali się do gminy kilka razy. Kiedyś nawet obiecano im położenie na drodze płyt. Niestety jak twierdzą ich interwencje są bezskuteczne.
- Dwa lata temu wyrównali drogę, a raczej zasypali ją piachem. Kurz był straszny, a przecież płacimy regularnie do gminy podatki i to wyższe bo nasze działki mają charakter rekreacyjny, chcemy więc mieć drogę, którą dojedziemy do posesji - zaznacza Herbert Siedlaczek.
Mieszkańcy nie chcą luksusów. Nie w głowie im chodniki, czy pobocza. Chcą tylko utwardzonej nawierzchni. Oprócz drogi mieszkańcy borykają się z ciągłym brakiem wody i starymi skrzynkami, gdzie znajdują przewody energetyczne.
Burmistrz obiecał, że w miarę możliwości będzie drogę wypełniał, ale na położenie nowej nawierzchni brak jest funduszy. Dodatkowym trudnym i kosztownym do rozwiązania jest problem doprowadzania do domków wody.
- Wyślemy na miejsce pracownika, który sprawdzi ubytki w drodze i postaramy się je uzupełnić. Natomiast co do wodociągów, to sprawa jest bardziej skomplikowana - tłumaczy Michał Otrębski, burmistrz Pilicy. - Mieszkańcy sami zakładali wodociąg i są jego właścicielami. Niestety doprowadzana jest tam woda pod ciśnieniem 0,5 atmosfery i gdy przyjdzie cieplejszy weekend, ludzie podlewają swoje działki i jest problem z wodą w wielu domach. Aby ten problem zażegnać trzeba by wybudować nowy wodociąg a to znów są ogromne koszty. Już raz, gdy był problem z wodą przełączyliśmy mieszkańców pod inne źródło i trochę się poprawiło. Niestety na tym osiedlu jest bardzo trudny teren i nowy wodociąg wszystkiego nie załatwi. Za nim podejmiemy jakieś decyzje nad wszystkim trzeba się dobrze zastanowić - dodaje burmistrz.
Pocieszającym dla części mieszkańców będzie fakt, że zakład energetyki zobowiązał się do konserwacji starych skrzynek, które nie zabezpieczone stwarzają ogromne zagrożenie.
POLSKA Dziennik Zachodni

